sobota, 23 maja 2026
Jakiś znak (też Ważne)
wtorek, 23 września 2025
bardzo nie tak
nikogo nie kocham, chyba mam coś z głową. tj. jasne że mam, to nic nowego, żadne wielkie odkrycie, ale nie chodzi mi o zaburzenia w sensie tego co oczywiste, chodzi mi o to co czuję - o głębię tego co czuję, albo raczej o brak tego, co powinnam czuć. //można mówić, że coś się powinno, jeśli o uczucia chodzi?// to, co ja czuję to jest wstyd pisać. wolałabym chyba by coś się stało, tzn. że jemu, że z nim, bo chciałabym odpocząć, nie zmuszać się już, pozbyć się tej obsesyjnej konieczności bycia, nieustannej kontroli. nie potrzebuję realnego człowieka, jego ciała, jego dotyku, w ogóle fizycznej obecności, ja potrzebuję symbolu - boskiej figury, której mogłabym zaufać bez lęku, i nie człowieka chcę kochać, a boga.
nie wiem właściwie, to zmienne. jesu, wstyd mi za to co napisałam. niczego złego jemu nie życzę, tylko że ja się boję, że stracę boga, że ojca... tak na marginesie: ostatnio jedna z tych jego "wielbicielek" uznała mnie za jego córkę i usłyszałam z tysiąc komplementów przy okazji :) a tak w ogóle, to on na serio miał córkę. tzn. to już dorosła kobieta, ale tak jakoś przypomniało mi się. nie wiem czy utrzymują jakiś kontakt w ogóle...
sobota, 20 września 2025
już w domu
taaa, te kobiety. głupie baby. nie chodzi o to, że jestem zazdrosna, zresztą nie mam o co, o kogo, po co, w ogóle nie ma powodu, tylko że są głupie. poza tym to chyba bardziej obsesja, tzn. coś anankastycznego, obsesyjnego, nie wiem, taka potrzeba kontroli. męczące to jest. w dupie mam te kobiety, na serio, jakieś stare idiotki. tylko że ja to muszę sprawdzać, kontrolować, wiedzieć. w ogóle bezsens, jesu. chyba są ze cztery. tzn. ja gdzieś ze trzy lub cztery widziałam, może być więcej, może są i takie których nie spotkałam. denerwuje mnie też w nim to, że taki jest sztucznie miły do tych starych bab. w ogóle ma takie zachowania sztucznie przesłodzone, takie jakieś... nie wiem, z czymś mi się to kojarzy, ale w tej chwili nie potrafię powiedzieć z czym. chociaż się zdarza że jest wredny, sarkastyczny taki jak kiedyś, jak dawniej. np. to gdy jechaliśmy już z powrotem i wszystkich obsmarował tak ślicznie jak chwilę wcześniej uśmiechał się. w sumie nie lubię też jak się tak uśmiecha. wielu zachowań nie lubię.
no nie, może nie, że wielu zachowań, ale trochę by się znalazło. ja bym mogła się tego uczepić, znaleźć więcej, w tą stronę iść, bo gdzieś tam mam świadomość że to ode mnie zależy wszystko. ja bym kogoś innego prawdopodobnie już dawno zdewaluowała, a tutaj nie chcę, nie mogę, chodzi przecież o mnie, nie o niego, pisałam już. może później to rozwinę bo teraz wróciliśmy i piliśmy, ale to było trochę i wcześniej. tylko że chyba mi się nie chce myśleć nad tym w tej chwili. no i jeszcze ta muzyka! normalnie można pier*olca dostać jak się czegoś takiego słucha non stop ;D nie no, ja po prostu nie słucham radia właściwie nigdy. tzn. słucham muzyki oczywiście, ale nie żeby włączyć radio i żeby tak rąbało byle co. to jest tragedia dla mnie. ja wiem że ludzie mają różny gust, ale tutaj jest na serio kiepsko u niego. nawet tak się dziwiłam, myślałam sobie, że jak to możliwe w ogóle by mądry człowiek słuchał tak beznadziejnej muzyki. wszyscy inni, ci których kochałam, słuchali lepszej muzyki, naprawdę. ja mogę czegoś nie lubić osobiście, ale jakoś obiektywnie doceniać, tutaj się nie da zupełnie.
a! była taka jedna piosenka którą lubiłam kiedyś - że kawałek "od niego" - lata temu, gdy byłam dzieciakiem. tzn. już wtedy miałam bardzo inny gust, ale mimo wszystko coś tam mi się spodobało. mówiłam to jemu, pytałam czy pamięta tą piosenkę, bo ja tak nie do końca, pamiętam jakieś urywki, że coś było o dzieciach, może w tekście, może w teledysku, chyba był też deszcz. no ale nie doszliśmy do tego co to za piosenka //tzn. ona też była beznadziejna, żeby nie było że jakaś lepsza ;) no ale wtedy podobała mi się.
no dobra. mimo wszystko fajnie było, tylko że mi się wydaje, że jestem zmęczona. no teraz to nie wiem, bo teraz nie czuję. kocham w nim trochę nadal. nie chcę nie kochać. potrafi być wredny, chyba też pisałam, to akurat urocze, bo to jak próbuje być uroczy to akurat nie - to przerysowane, sztuczne, narcystyczne, na pokaz, i dla tych bab zresztą głupich, z których sam się później śmieje. śmieszne, że doceniam to co złe. tylko w tym przypadku, bo tak ogólnie to nie. no ale ma też plusy, ma zalety - dużo.
jestem ważna. mówi do mnie inaczej niż do innych. inaczej patrzy. inaczej traktuje. tylko że on nic o mnie nie wie, bo teraz już chyba mało, może nie nic, ale mało. są różnice w relacjach, tych realnych i wirtualnych. on wie takie rzeczy, o jakich nie wiedzą inni - chociażby podstawowe informacje, np. adres zamieszkania, nazwisko i wiek, bo tak sobie pomyślałam, że jednak mało kto tyle o mnie wie ;D kłamałam każdemu zawsze i wszędzie. no ale gdybym miała jumu tego bloga pokazać, to bym chyba umarła ze wstydu, na serio. przecież tu tyle prawdy jest //nie wspominając już o tekstach o nim, no ale...
czwartek, 11 września 2025
tu czai się
...strach.
strach prowadzi mnie do progu, nie ma murów, które by obroniły mnie przed tą kaskadą lęku, co skręca się niczym żmija atakująca bez ostrzeżenia, z gardłem pełnym jadu pokusy. kto to jest, chcący mnie dotknąć? chcący mnie objąć? mówiący o spokoju? mówiący o bezpieczeństwie? o bliskości? miłości? tak, brakuje mi poczucia bezpieczeństwa, bliskości i miłości, tylko, że samotność smakuje mi bardziej, jak wino z chorym zapachem, i odruchowo wracam do (...) a zresztą to jakieś mizerne spektrum, które sprawia, że czuję się całkiem żywa. wystarczająco (?!) żywa. hej, no nie kłam już.
//"kocham" te same osoby od lat. nie wiem na ile to prawdziwe i co to dokładnie znaczy. można kochać kilka osób jednocześnie i każdego właściwie tak samo? tzn. są jakieś tam różnice na pewno, chociażby przez sam fakt, że to różni ludzie, ale to chyba jedyna różnica właśnie - różnica w odbiorze poszczególnych osób, poszczególnych relacji, ale w samym stosunku emocjonalnym niekoniecznie już.
rozmawiałam z (...) w sumie o trzech osobach. tęsknię za dwiema z nich, tym bardziej gdy pojawiła się trzecia. pierwsza, znaczy się - on przecież pierwszy był. śmieszne, że odkąd jest, tym bardziej tęsknię za innymi. myślałam o tym by odezwać się do kogoś, i nawet miałam taki zamiar, prawie plan. no tak, chyba plan, właściwie mam nadal. stało się coś, co wzmocniło we mnie poczucie, że mogę. zielone światełko zapaliło się gdzieś. zresztą powinnam, ja wiem. nawet nie chcąc czegokolwiek, niczego, powinnam chyba.
za to do drugiej z tych osób nie powinnam, niestety.
zauważyłam, że ludzie nie patrzą w moje oczy, chyba boją się spojrzeć na dowód, że bez względu na wszystko, ja będę ich mordercą. mordercą jestem przecież i nie odczuwam ani wstydu, ani litości, a każde zdanie, które wygłaszam, brzmi jak krew przelana na ziemię. przerażająca prawda, że jestem śmiercią - cichą latarnią, która prowadzi do dołu pełnego ciemności. ciemność, nicość, nicość i ciemność. jakże się cieszę tym widowiskiem, tą bezwzględną grą, w którą wszyscy zostali wciągnięci, ale mało kto rozumie zasady.
może gdzieś w tym piekielnym zamęcie, w tej absurdalnej spirali, odnajduję tragiczne piękno bycia, potykając się o marzenia, które nigdy nie miały prawa zaistnieć. nie no, zaistniały... znaczy miały prawo. masz prawo do życia. może nie wiesz? wiesz?
ps. to są metafory, gdyby ktoś chciał mnie zamknąć za morderstwa ;) nigdy nikogo nie zabiję, każdy sobie sam z tym świetnie poradzi. twoje życie w twoich rękach, albo czyń wolę swą, i takie tam, wiadomo.
********
jednak wytrzymałam.
sobota, 2 grudnia 2023
13.tylko.by
piątek, 11 sierpnia 2023
sobota, 29 lipca 2023
(18) Martuś, no!
sobota, 10 czerwca 2023
jest sobie
wtorek, 30 maja 2023
jak p.
najpierw sp*** p. zupełnie niepotrzebnie otworzyłam przez nieuwagę, podekscytowanie całym tym t. wyp*** więc g. i czekam. już mi się wyjątkowo ciężko czekało, z niemałym trudem powstrzymywałam się, ale jednak wytrzymałam pewnie kilka godzin. no i już dzwoniłam do m. żaląc się, jęcząc że "wzięło mnie" (o bosze), no i że jeszcze chwila, że nie mam sposobu na wytchnienie, że nie mogę ani na chwilę zostawić tych (...), że chyba nie uda się dziś. no i już miałam iść zaspokoić się tym jednorazowym czymś, tak tylko w ramach substytutu, chwilowego zastąpienia, no i prawie wychodziłam, wyszłabym pewnie za kilka minut, ale... przyszedł k. (teraz uwaga) NIE Z TYM CO TRZEBA. jak się wali, to wszystko, po całości, tak być musiało. raczej nie umrę wbrew temu co wcześniej pisałam, no ale... WIELKA SZKODA. mimo wszystko, to i tak dobra droga, ja się nie wycofuję, nie poddaję się. można było się jakichś wpadek spodziewać czasami, spodziewałam się zresztą, jednak coś (...) /nie mam pewności w tej chwili, zostawmy to na razie/
a, było(by) 38 dziś.
środa, 19 sierpnia 2020
fifi (ajć, musiałam zmienić wpis)
wcześniej
tak, jestem narcyzem
oczywiście, nienawidzę siebie
nie wiem po co mi to wszystko
zostałam tam z powodu (...)
jak wiele twarzy ma jeden człowiek, nawet czysto fizycznie w zależności od "strony" spojrzenia. to jest szczególnie widoczne u kobiet bo te są bardziej od mężczyzn zmienne. ja w tej chwili mówię o fizyczności głównie - wystarczy zmiana makijażu, inna fryzurka, uśmiech, minka, boczek, loczek i jesteśmy kimś jakby innym, możemy być.
a oczy mam brązowe, ewentualnie piwne po ojcu. na tym drugim zdjęciu* mam mamy mojej spojrzenie i kolor oczu mi wyszedł taki jak w rzeczywistości mojej mamy (jakiś taki szary) i kształt oczu nawet już nie ojca a jej.
jest w tym coś dziwnego i coś fascynującego, chwilami niepokojącego być może (przypomniało mi się - kiedyś mówił o tym też R). nigdy chyba, albo od bardzo dawna nie interesowałam się aż tak wyglądem, tym własnym, ale chyba też i innych, a jeśli nawet to nie w tym sensie... zresztą wróć do myśli R.


czwartek, 30 stycznia 2020
każdy z nich
przeziębiłam się
środa, 24 kwietnia 2019
ognik
i nikim przed Bogiem nie jestem, jak wy wszyscy, my. niczym. więcej kłamać będę i więcej zabijać i nigdy już nie ucieknę w ten sposób; że znajdę inne sposoby, przysięgam - inne drogi do innych drzwi.
ale w tym samym piekle, niezmiennie w nim i z niego się wydostać próbuję jakimikolwiek drogami, do jakichkolwiek zmierzałabym drzwi - z piekła do piekła, bo raju nie widzę. przed sobą. przede mną pętla, nade mną pętla i we mnie pętla. nie znajdę drogowskazu.
nie szukam. wracam do początku jak zawsze, do tego co jest mi znane. do zmiany zmierzam niezmiennymi ścieżkami. ścieżką. udręki drogą. ścieżką.
posadź trawę. trawkę być może. podlej czystą wodą, pozwól rosnąć w słońcu, w promieniach. płomieniach. wracając do piekła więc... piekielnymi drogami, zapętlonymi ścieżkami, z piekła do piekła, amen.
sobota, 9 lutego 2019
33
jest we mnie sporo nadziei i prawie wierzę już, nawet nie w siebie a sobie.
brakuje mi miłości.
mądrą nawet przedstawił teorię Z. - hipotezę. trudno się z tym nie zgodzić. do tego dążę, ku temu i za tym głównie tęsknię, tego szukam w...
sobota, 25 sierpnia 2018
41
teraz nie bardzo już i tak przecież daleko. ależ wyszło (!) niezamierzenie. nie jestem pewna jak długo jeszcze, jak przeczekam, jeśli w ogóle. pochopna decyzja jednak zbyt szybko chciałam, uwierzyłam, choć to nie grzech, raczej nie żałuję wiary, właściwie rozkładając to na czynniki pierwsze - nie żałuję niczego oprócz samego (...) błędem w tym było "a h**" jedynie i niekoniecznie spodziewać się mogłam, niekoniecznie musiałam, bo jednak zdarzało się nie, a im dalej tym więcej wiary we własną SIŁĘ przecież.
strasznie mi przykro
i nadal sobie nie ufam
i nadal siebie się boję
środa, 18 lipca 2018
(8) niebyt
że to jedynie
i tyle tylko
przed sobą widzę
oprócz tego co
i straszne
że do tego jedynie zmierzam
i o tym jedynie marzę
oprócz tego co
i oprócz tego
co się (?!)
zobaczy
...
no tak
zobaczymy
czwartek, 12 lipca 2018
półprawda
środa, 4 lipca 2018
bezobsesja
a tych, których kocham w marzeniach przy sobie nie.
z powodu ...
Z POWODU ???
środa, 16 maja 2018
5
kiedyś otagowałaś to ... no, no jak? ;))
do przeczytania!