sobota, 12 września 2026

nikogo

to jest samotność chyba. czasami to tak, jak siedzenie w pustym pokoju, drzwi mogłyby być otwarte, ale i tak wiem, że nikt nie wejdzie, bo przecież nigdy nikomu nie podałam adresu. czasami odwrotnie: drzwi są zamknięte, ale czuję, że ktoś stoi za nimi, że tylko czeka na zaproszenie, że mógłby wejść w każdej chwili, gdybym tylko otworzyła, gdybym pozwoliła mu wejść. 

ktoś miał wczoraj urodziny. tego samego dnia (miesiąca; roku oczywiście innego) stało się ... no? co wtedy zrobiłaś? co się wtedy stało? 

s.t.a.ł.o.s.i.ę.

sobota, 5 września 2026

może ja

przecież to wszystko nic. przerosły mnie marzenia. kto to wymyślił? kiedy? myślałam o tym ostatnio. pamiętam siebie z dzieciństwa. chyba nigdy nie byłam inna. tzn. byłam inna, od zawsze byłam, ale nigdy inna niż w ten sposób inna :) o to mi chodziło. no może poza pierwszymi latami życia, w wieku przedszkolnym jeszcze. chociaż już wtedy miałam bardzo nietypowe, jak na ten wiek, fantazje, marzenia. chyba nietypowe, pod pewnymi względami, nie wiem. może tak miało być. może musiało. może nie było innej drogi, w tej konfiguracji akurat, albo może jest tysiące innych dróg i tysiące wersji mnie na tych drogach (coś oglądałam, takie luźne skojarzenie). jest mi tylko trochę przykro. jak zawsze tylko trochę. nie wybaczyłam sobie, jeszcze nie. chciałabym wybaczyć kiedyś. chyba wrócę do pisania. może nie zabiję fifi. nie teraz, chociaż nadal nie wiem kim...