przecież to wszystko nic. przerosły mnie marzenia. kto to wymyślił? kiedy? myślałam o tym ostatnio. pamiętam siebie z dzieciństwa. chyba nigdy nie byłam inna. tzn. byłam inna, od zawsze byłam, ale nigdy inna niż w ten sposób inna :) o to mi chodziło. no może poza pierwszymi latami życia, w wieku przedszkolnym jeszcze. chociaż już wtedy miałam bardzo nietypowe, jak na ten wiek, fantazje, marzenia. chyba nietypowe, pod pewnymi względami, nie wiem. może tak miało być. może musiało. może nie było innej drogi, w tej konfiguracji akurat, albo może jest tysiące innych dróg i tysiące wersji mnie na tych drogach (coś oglądałam, takie luźne skojarzenie). jest mi tylko trochę przykro. jak zawsze tylko trochę. nie wybaczyłam sobie, jeszcze nie. chciałabym wybaczyć kiedyś. chyba wrócę do pisania. może nie zabiję fifi. nie teraz, chociaż nadal nie wiem kim...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz