kim ona była, kim będzie. nikt się nawet nie dziwi. to przecież dziewczynka, dziecko. dziecko, dziewczynka. dziewczynka, dziecko, dziewczynka, dziecko. dziewczynka. nikt nawet nie pomyśli. nikt się nie dziwi.
jak wielki mam sentyment, ojej. co ja czuję oprócz tego? no niewiele. sentyment głównie, przede wszystkim. nie wiem czy jest coś więcej. chociaż, właściwie to cała sieć połączeń.
(nie tylko wiadoma osoba, choć o konkretnej była mowa akurat, ale nie tylko ona - ci ludzie w ogóle, albo i bez tego "ci" nawet) istnieje/istnieją TYLKO jako ten znaczący element. bardzo znaczący i wywołujący silne emocje, ale mimo wszystko to jest element (np. danego czasu, danego miejsca, danej scenografii) i nic więcej. chodzi mi o to, że bez (...) nie ma (ich) w moim życiu. tzn. mogliby być sobie już tylko jako wspomnienie. nie ma tęsknoty, ani nawet znaczącej potrzeby utrzymania kontaktu (o tym też wiele razy pisałam odnosząc to do różnych ludzi – ja faktycznie tęsknoty w klasycznym sensie raczej nie odczuwam, jeśli już coś zbliżonego, to chyba coś w rodzaju sentymentu właśnie). który to nawias, czego, lub kogo dotyczy? o kim ja piszę tu?
taksobie. osobie.
taka mnie czeka droga. dróżka.
trzeba iść. trzeba żyć. trzeba być.
nią.
**********
oj, to jednak jest "ostatni dzień" (!) tylko że początek ostatniego dnia. na jedno wychodzi - ostatni. nie trzeba chwilę przed, można wiele godzin. można tak. można też w ogóle bez związku żadnego. no nie wiem. niby można. tylko, że nie ma niczego ponad, albo "bez związku żadnego". nic takiego nie ma w tej chwili.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz